Uratowane etaty pracowników i majątek osobisty właścicieli

Naszym Klientem była spółka z o.o. prowadząca szwalnie i usługi transportowe w niewielkiej miejscowości w województwie lubuskim — regionie, gdzie każde miejsce pracy ma wagę, której nie oddają żadne statystyki.

Firma szyła komponenty do mebli tapicerowanych dla polskich producentów. Czterdziestu jeden pracowników — w większości doświadczone szwaczki — przychodziło tu każdego dnia do pracy, którą znały od lat.

Problemy narastały powoli, jak to w branży produkcyjnej często bywa. Rosnące koszty stałe, krótkoterminowe zlecenia bez możliwości wynegocjowania lepszych cen, kończące się umowy leasingowe obciążające miesięczny budżet. Spółka generowała przychody, ale rentowność topniała. Gdy doszły do tego zaległości publicznoprawne przekraczające 300 tysięcy złotych — z realną groźbą egzekucji komorniczej — właściciele stanęli przed ścianą.

Problem miał jednak drugie dno, o którym właściciele wiedzieli doskonale: część zobowiązań spółki poręczyli osobiście — wekslem. Upadłość spółki mogła oznaczać dla nich nie tylko koniec firmy, lecz również egzekucję z majątku prywatnego.

Trafili do nas w momencie, gdy presja wierzycieli zaczynała być nie do utrzymania.

Pierwszym krokiem było dokładne prześwietlenie struktury kosztów. Okazało się, że część z nich — kończące się umowy leasingowe oraz dwa etaty w administracji — wygaśnie samoistnie lub może zostać zredukowana bez uszczerbku dla produkcji. Łączna miesięczna oszczędność po tych zmianach była kwota wystarczająca, by spółka zaczęła realnie zarabiać — i by układ z wierzycielami miał szansę powodzenia.

Przeprowadziliśmy postępowanie o zatwierdzenie układu z 12 wierzycielami. Odpowiednio stosując przepisy postępowania restrukturyzacyjnego, zabezpieczyliśmy jednocześnie majątek prywatny właścicieli przed egzekucją z tytułu udzielonych poręczeń wekslowych. Sąd zatwierdził układ.

Czterdziestu jeden pracowników zachowało zatrudnienie. Właściciele — firmę i dorobek życia.

Czasem restrukturyzacja to nie tylko arkusze kalkulacyjne i sale sądowe. To też szwaczka, która następnego dnia rano przychodzi do pracy.